Mam Mewtwonite X w łapie, a Giova się do mnie sapie

Zaczęty przez Conquest, Wczoraj o 16:03

Poprzedni wątek - Następny wątek
Fan fic

ConquestTopic starter

Rozdział 1.

No elo, mordeczki. Mam pewien problem. Otóż Giova, którego możecie znać jako szefa lub Giovanniego, chyba ma ze mną jakiś problem. Nie chciałem podpaść, ale, kurna, sam już nie wiem, jak tutaj se poradzić. Wiecie, jak jesteś zbirem z Zespołu R, życie nie jest proste. Tu podwędzić Rattatę, tam przeprowadzić okupację wieżowca. Ciągle jakieś rozkazy, a ty zawsze jesteś popychłem zwierzchników. Patologia! Jak się tu zapisywałem, to obiecywali złote góry. Myślałem, że po roku będę gangsterem i ulicznym raperem, a nic z tego nie wyszło. Masakra.

Opowiem wam moją historię, tak jak się wydarzyła. Rzecz jasna, trochę podkoloryzuję, coby się lepiej czytało. W końcu nie na darmo wcześniej byłem poetą. I obiecuję nie wrzucać tego w AI! Dobra, do rzeczy.

Brałem udział w projekcie Zemsta polegającym na ponownym schwytaniu Mewtwo, który nam zwiał, oraz przymuszeniu go do megaewolucji z Mewtwonitem X i Giovą. To miał być ostateczny akt rewanżu Zespołu R na tym gnojku Redzie i innych bohaterzykach, co nie znają prawdziwego życia. Tak między nami — kurde, przypał, co się stało, ale tę historię już znacie.

Oczywiście Mewtwo nie udało się nam nawet zlokalizować. Bo i gdzie go szukać. Może nawet Red go złapał i nosi przy sobie albo zostawił go u Oaka... Kto ich tam wie?

Za to mam przy sobie teraz dwie ciekawe rzeczy. No dobra, jedna jest ciekawa, a druga taka bardziej nie za ciekawa. Zacznijmy od tej pierwszej — to świeżutki sprowadzony z Kalos kamień Mewtwonite X. Oczywiście ,,sprowadzony" jest tu tym ładniejszym z dwóch słów, których mógłbym użyć. Po prostu jest podwędzony Sycamore'owi, jak na mafiozów przystało, ha! Drugi przedmiot to pismo z centrali od Matori. Sami przeczytajcie to gówno:

Billy,
nie ma potrzeby tego wyjaśniać, bo sam to dobrze rozumiesz. Szef postanowił wyrzucić cię z Zespołu R za niekompetencję i brak postępów przy projekcie Zemsta. Już od paru lat tu jesteś, a nie masz sukcesów ani dla zespołu, ani w tym twoim rapie. Opróżnij po prostu szafkę, zabierz rzeczy i dziś ma cię w naszej tajnej kryjówce nie być.
Matori


Gnoje, może i zbir ze mnie niespecjalny, ale jeszcze usłyszy o mnie scena rapowa. Ja, Billy Kid, zostanę hip-hopowcem, o którym usłyszy Kanto!

Tymczasem skoro nie wiedzą, że mam kamień megaewolucji, to nie będę się ich prosił o przywrócenie, tylko opchnę go na czarnym rynku, może poza Kanto, żeby mnie nie przechwycili. Ma się ten łeb do interesów.

— Elo, Billy, co tam? — spytał Hans, taki typek, co z nim działałem nieraz.
— A nic, wywalili mnie.
— No to już ostro musiałeś nawalić. Z drugiej strony znaleźć tego Mewtwo ciężki temat. Nie wiadomo czy w ogóle jest na kontynencie.
— Dobra. Mniejsza o to. Elo!

Wyszedłem z tajnej bazy. Jakoś tak poczułem powiew nowych początków. Może serio zostanę raperem. A może odwalę jakąś akcję z tym kamulcem...?

Na razie wiem jedno — mam Mewtwonite X w łapie, a Giova się do mnie sapie.
Test sygnatury

🡱 🡳